7
W codziennym życiu wyraźnie widać, że to nie szczęście czyni nas wdzięcznymi, lecz wdzięczność – szczęśliwymi.
D. Steindl-Rast

Adwent

Mijają kolejne dni adwentu. Z tyłu głowy mam wszystko to, czego nie zrobiłam, to co powinnam zrobić, a najbardziej to, czego wiem, że już na pewno nie zdążę przed świętami. Mój co chwilę odzywający się perfekcjonizm woła głośno i wylicza kolejne plany, które skutecznie mają zagospodarować mój i tak już napięty dzień. Do tej wyliczanki dołącza jeszcze inny, myślę że bardziej zgubny, „Pan Perfecto” – perfekcjonizm duchowy. To on podpowiada, że to kolejny rok kiedy albo nie masz postanowienia adwentowego, albo masz takie, któremu na pewno nie sprostasz, takie, które będzie albo zbyt błahe albo wręcz przeciwnie takie, które połamie cię na całego. Pozostawi niesmak, niedosyt i podsumuje cię …kiepściutko. Dlaczego w tym roku miałoby być inaczej?

Pomysły na nowe postanowienia kłębią się w głowie, ale zawsze są nie takie jak chcę. Natłok zajęć domowych, nieprzespane noce podczas czuwania nad małymi dziećmi nie sprzyjają narzucaniu na siebie nowych obowiązków, a przecież czegoś wymaga ode mnie ten specjalny czas oczekiwania. Co będę miała w darze dla tego Małego Dzieciątka, które narodzi się już niedługo?

I tutaj pierwszy raz od wielu lat zapaliło mi się światełko. No wiecie … takie światełko eureka, odkrycie, które zdjęło ze mnie ogromny kamień i spowodowało, że codzienność w tym przedświątecznym okresie zmieniła się w ciągłe ofiarowywanie. Przecież On wszystko wie i widzi. Widzi że nie dam rady więcej, widzi jak to wszystko jest trudne. Postawił nas w tym, a nie innym miejscu z jakiegoś konkretnego powodu, a więc już dziś postaram się, aby każda codzienna trudność była wypełniana z uśmiechem, aby wszystkie te zwykłe rzeczy przyjemne i nieprzyjemne były wykonywane z troską i na 100%. Zadanie domowe z dzieciakami, cierpliwe wstawanie w nocy do gorączkującego synka, uśmiech z rana i całusy na dobranoc, wszystko to co trudne ale i to co piękne. Nic nowego ani nadzwyczajnego, bo chyba chodzi o to, aby On był codziennie w naszym sercu i narodził się również w naszej codzienności. Być osobistym żłóbkiem Małego Dzieciątka. Wyściełać je cierpliwością, dobrocią, uśmiechem, pokorą, skromnością i miłością. Moje dzieci przyniosły do domu roratnią planszę … tak …jakie to proste. Hasło rorat na ten rok: „Radujcie się, Pan jest blisko”.

Sonia Garnysz
Sympatyzująca z górami, fanka wypoczynku na świeżym powietrzu i familijnych wypraw po beskidzkich szlakach. Aktualnie spełniająca swoje powołanie jako mama 5 dzieci.