20
Jeśli kiedykolwiek zamierzasz cieszyć się życiem - teraz jest na to czas - nie jutro, nie za rok. Dzisiaj powinno być zawsze najwspanialszym dniem.
Thomes Dreier

(Od redakcji: To najbardziej szalone i nieoczywiste opowiadanie jakie publikujemy. Wielbicieli fantastyki zapraszamy do lektury. Tym, co preferują bardziej klasyczne utwory - polecamy mocno trzymać się krzesła. A czytając, zastanówcie się, co wiecie na temat swoich obyczajów. Miłej lektury!)

Świąteczna choinka

Był to dzień 23 grudnia 2019, w miasteczku Sarnat panowała radosna świąteczna atmosfera. Wszyscy oczekiwali na Boże Narodzenia zdobiąc swoje domy, przygotowując świąteczne potrawy i kupując prezenty. Tradycją miasteczka Sarnat było wspólne zdobienie świątecznej choinki przez mieszkańców miasteczka wieczorem w przeddzień Wigilii. Była to bardzo stara tradycja, mieszkańcy zdobili najstarszy i największy świerk w samym centrum miejskiego skweru. Wszyscy przynosili swoje bombki, srebrne łańcuchy, suszone owoce i inne piękne ozdoby. Choinka jak co rok wyglądała olśniewająco, dzieci biegały szczęśliwie wokół drzewa i rzucały się śnieżkami. Najstarsi mieszkańcy miasteczka nie pamiętali początków tej tradycji. Kiedy drzewko było już ubrane, mieszkańcy zaczęli się rozchodzić do domów.

Zaczęło się niewinnie. Kiedy wszyscy kładli się do snu po całym dniu ciężkiej pracy i przygotowań świątecznych, ze skweru miejskiego zaczęły dobiegać niepokojące dźwięki. Była to już późna noc. Nienaturalne odgłosy postanowił zbadać miejscowy policjant, który tego dnia pełnił ostatni dyżur. Swoje poszukiwanie rozpoczął w okolicach centrum miejscowości. Po niecałym kwadransie miasto zostało rozbudzone przez serie wystrzałów. Mężczyźni zerwali się z łóżek, wzięli swoją broń z domu i poszli sprawdzić przyczynę nocnej strzelaniny. Zaczęły się poszukiwania zaginionego policjanta. Tłum natrafił na ślady kroków kończące się tuż przy pięknie oświetlonej choince, jednak funkcjonariusza nigdzie nie znaleziono, nikt nie odpowiadał na wołanie poszukiwaczy. Jedyne co wskazywało na tragiczny los tego człowieka była porzucona broń leżąca obok kilku rozbitych choinkowych bombek. Mężczyzna zniknął. Wokół wielkiego drzewa zebrał się pokaźny tłum ludzi.

Nikt nie mógł odgadnąć co tam się wydarzyło. Ludzie powoli tracili pogodny świąteczny nastrój, a przecież kolejnego dnia mieli świętować Wigilię. Nad miastem zbierała się dziwna mgła, która w niepokojący sposób powodowała dreszcze na skórze. Na niebie widać było ogromny czerwony księżyc w nowiu będący nierzadko zwiastunem złych zdarzeń. Cisza została przerwana przez gwałtowny, zimny i przejmujący wiatr. Wszystkie lampy na ulicach i domach zgasły. Jedynym źródłem światła była piękna, ogromna, żywa choinka rosnąca w samym centrum miasteczka Sarnat. Nikt nie mógł przewidzieć, co wydarzy się tej nocy. Zapanował strach i panika, ludzie zaczęli szukać drogi ucieczki, jednak wokół panowała ciemność przeszyta gęstą mgła. Wbrew zdrowemu rozsądkowi zaczęli się gromadzić bliżej świątecznego drzewka, jedynego jasnego miejsca. W pewnym momencie rozległy się przeraźliwe trzaski i piski. Tak jakby cały park nagle ożył. Choinka stanęła w płomieniach, ludzie zaczęli uciekać w ciemność w popłochu jednak gałęzie pobliskich drzew całkowicie odcięły im drogę. Zaczęła się masakra. W powietrzu zaczęły latać płonące szklane kule, które okazały się być świątecznymi ozdobami. Ludzie padali na ziemię próbując chronić się przed nagłym atakiem. Niektórzy bardziej przytomni zaczęli strzelać w pień splugawionego drzewa, źródła całego zła, które spadło na miasteczko tej nocy. Walka była nierówna, nic nie było w stanie zniszczyć ogromnego świerku. Długie gałęzie zaczęły zgarniać w swoje objęcia niedobitków i oplatać ich ozdobnymi łańcuchami. Wrzaski i wołania obudziły resztę śpiącego miasta. Miasto zaczęło płonąć. Kobiety, dzieci i starcy zaczęli uciekać w popłochu wyczuwając, co może im się przytrafić w tym przeklętym miejscu jeśli zdecydują się zbliżyć do samego epicentrum zepsucia. Śmiałkowie, którzy zdecydowali się zostać na miejscu i bronić swojego dobytku przed złem, znikali w ciemności i ciszy. Miasto powoli zamieniało się w ruinę. Po kilku godzinach pożary zostały ugaszone przez padający z nieba puszysty śnieg. Nastała całkowita ciemność. O poranku mieszkańcy zaczęli powracać do zrujnowanego miasteczka, jednak nigdzie nie mogli znaleźć chociażby śladu ich bliskich. Tak, jakby wszyscy zapadli się pod ziemię. Jedyne co pozostało nienaruszone po wydarzeniach ubiegłej nocy to świąteczna choinka, ogromny prastary świerk, który stał pięknie ozdobiony i nietknięty przez pożogę po środku zasypanych śniegiem zgliszczy. I tak przyszła na Sarnat zagłada.

Tysiąc lat wcześniej te tereny były zamieszkane przez pogański lud, który czcił bożków lasu i ziemi. Rycerze próbowali ich siłą nakłonić do swojej wiary. Najbardziej oporni ukrywali się w puszczy kultywując swoje nikczemne pogańskie obrzędy przez wiele lat. Jednak w wyniku obławy zostali pewnej zimy odcięci przez rycerzy od swoich bezpiecznych kryjówek. Byli zdesperowani, mieli wolę walki. Byli ostatnimi wojownikami ludu Ilnarek, berserkerami puszczy. Ich zdolności władania łukami i procami oraz niezwykła umiejętność widzenia w ciemnościach dawały im przewagę nad templariuszami. Rycerze zdecydowali się podpalić cały las ze wszystkich stron i ostatecznie zlikwidować to ostatnie źródło gorszącej herezji. Leśni wojownicy nie mieli szans, los nie był tego dnia po ich stronie. Zginęli wszyscy prócz wodza Tamasha, którego wzięto do niewoli i zaprowadzono do obozu. Nikt nie mógł wytłumaczyć, w jaki sposób Tamash przetrwał ognistą pożogę bez żadnej szkody na ciele. Kiedy wódz stanął na środku obozu wypowiedział słowa klątwy. Obiecał pomścić swój lud Ilnarek i zgładzić potomków jego oprawców, wymazać po nich ślad na ziemiach jego przodków. Ukarać za bezczeszczenie jego świętej puszczy. Po ostatnim słowie groźby zamienił się w stertę popiołu...

Następnego dnia w miejscu, w którym wódz skończył swój żywot, wykiełkował mały świerk. Rycerze uznali to za dobry znak. Niebiosa ostatecznie ukarały pogańskiego heretyka i dały początek nowemu życiu. W miejscu obozu, ze względu na dobre położenie i krzyżowanie się szlaków handlowych, założono osadę. W każdą rocznicę rozgromienia pogańskiego ludu Ilnarek miejscowa ludność przyozdabiała świerk różnymi świątecznymi ozdobami. Z czasem zapomniano o pierwotnym znaczeniu tej miejscowej tradycji. Dla potomków tych ludzi była to już tylko część świątecznych obyczajów.

Dawid Lis
Na co dzień zwyczajny korpoludek, miłośnik gór, survivalu i książek. Pomaga ludziom robiąc dla nich raporty w excelu i inne takie analizy z obszaru HR.