19
Kiedy przebaczasz, zmieniasz nie przeszłość a przyszłość.
autor nieznany

Życie bez Internetu

Pewnie wszyscy spotkaliśmy się z tym przyjemnym ludkiem naprawiającym ufo niejeden raz w swoim życiu. Każdy może potwierdzić, że nawet kilkuminutowe problemy z połączeniem do sieci potrafią być frustrujące. A co się dzieje, gdy te utrudnienia trwają kilka dni? Panika. Nigdy nie spodziewałam się, że tak odpowiem na to pytanie dopóki nie nadszedł piątek, 13.12.

Tego dnia skończyła mi się umowa na abonament z jedną z firm telekomunikacyjnych i zanim nowa została włączona - zostałam na chwilę bez kontaktu ze światem. Zero smsów, mbitów, minut do wykorzystania. Telefon w końcu służył jedynie do sprawdzenia godziny. I co było pierwszą rzeczą, którą wtedy zrobiłam? Zgubiłam się. Palce same uruchomiły transmisję danych i próbowały znaleźć miejsce na mapie, a do mózgu dotarło: Laska, przecież nie masz pakietu! Pewnie każdy się zastanawia skąd panika? Wkoło są ludzie, których można spytać o drogę. Nie o 6:30 przed świtem, gdy świat jest ciemny i straszny. Całe szczęście pieski potrzebują zaznać rano powietrza i wyciągają swoich właścicieli na spacer :D To mnie uratowało.

Wtedy pomyślałam: nigdy więcej. Przeszłam na umowę na kartę, doładowałam konto i ... zapomniałam się. Zadzwoniłam do mamy i starym zwyczajem mając dotychczas nielimitowane rozmowy, rozmawiałam przez 0,5 h i ... wygadałam prawie całą kasę. A upłynęły tylko trzy dni od doładowania. Oczywiście można po raz drugi zasilić konto, ale stwierdziłam wtedy: będę silna! Nie potrzebuje telefonu do życia. Nie potrzebuje internetu! Chyba usłyszał to router w mieszkaniu, bo kilka dni później przestał działać. Tragedia. Parę dni do świąt, prezenty nie kupione, wigilia dla przyjaciół nieprzygotowana. Nawet nie mam jak sprawdzić ile jajek trzeba dodać, by zrobić łazanki.

Wydają się to błahe powody do załamki, ale zróbmy test. Zablokujmy sobie transmisje danych w telefonie i sprawdźmy ile razy nasze palce same wejdą na facebooka, instagrama lub youtuba i będą domagać się odświeżenia strony. Baa, zmieńmy ikonkę szybkiego wybierania z tej co włącza internet na latarkę, a zobaczymy ile razy mimowolnie zaświecimy ją bez udziału naszej woli. Nie przypuszczałam, że to tak wchodzi w krew. Wszystko czerpiemy z internetu. Inspiracje, pomoc, obawy. Sprawdzamy, szukamy, kupujemy, jesteśmy. Coraz mniej żyjemy w realu, przenosimy naszą codzienność w świat pikseli i megabajtów. Zapominamy jak żyło się bez niego.

Cześć jestem Monika i od 7 dni żyje bez internetu. Jest dziwnie, ale bardzo przyjemnie :D tylko nadal nie wiem jak się robi te łazanki :P

Oczywiście nie chce nikogo zrażać do tego cudu technologii, bo spotyka nas on w każdej dziedzinie życia. Jedynie namawiam na kilkudniowy reset :) Szczególnie w okresie świąt. Wtedy jest najtrudniej... Miliony życzeń wysyłanych w formie smsów, mmsów, gifów napływają do nas od przyjaciół, rodziny :) I to jest piękne. Ale nie trzymajmy telefonów pomiędzy krzesłem a nogą wyjmując ości z karpia podczas świątecznej kolacji :) One też mają prawo do odpoczynku, a my do spokojnej rozmowy niezakłóconej szumem fal radiowych.

Nie mogąc prosić wujka Google o pomoc, musiałam znaleźć inny sposób na dręczące mnie rozterki. Moim internetem była wówczas moja mama! Do niej dzwoniłam... no dobra puszczałam "sygnałki", bo na koncie miałam jedynie 3 zł ... i pytałam o różne rzeczy.

Powiedzcie mi, jakim cudem mamy wszystko wiedzą? I wyrabiają się ze wszystkim w tym szalonym okresie? Zanim zdążę przyjechać do domu rodzinnego, jest on wysprzątany na błysk i ozdobiony. A czym ozdobiony? W tym roku to jest fenomen: papierem toaletowym, wytłaczanką do jajek i lakierem samochodowym. Serio... A efekt prezentuje się następująco:

Oczywiście gracji i szyku dodaje reniferek, kaktus i świeczka. Ale to cudowne, że z przedmiotów codziennego użytku można wykonać takie mini ozdoby :)

I na koniec pozytywna strona technologii LTE i niedługo 5G, ogółem internetu! Muzyka! To właśnie dzięki protokołom TCP/IP, DNS, http i całej skomplikowanej sieci telekomunikacyjnej mamy dostęp do wielu utworów. Dziś 19.12, więc chyba z czystym sumieniem można uruchomić składanki z piosenkami świątecznymi. Obok "Last Kristmes", „Snow is fallen” i Merry Merry Merry Christmas (kto właśnie zaśpiewał pod nosem cover Pentatonix?) istnieje wiele pięknych, refleksyjnych pieśni, którymi chciałabym się z Wami podzielić. Najpiękniejsze dla mnie są te, które opisują emocje najdzielniejszej matki na świecie, Maryi. Pięknie na strunach wrażliwości gra Kuba Badach w piosence „Mario czy już wiesz... ". Link do YouTube . Kolejna pozycja to dosyć współczesne wykonanie Margaret, w które wpleciona została tragiczna historia naszego kraju - „Kolęda warszawska”. A moje ostatnie odkrycie to obawy i smutki w utworze „Maria” wykonywanym przez Natalię Piotrowską – Paciorek z formacji Accantus. Bardzo polecam wśród tego zgiełku i sklepowego bałaganu wyciszyć się w domu i poddać refleksji.

Wesołych i spokojnych świąt dla wszystkich!

Monika Banaś
Wiecznie uśmiechnięta optymistka. Nie potrzebuje alkoholu, bo jak twierdzą znajomi: leci na naturalnym haju. Pasjonatka fotografii i podróży. Oddałaby wszystkie pieniądze za zwiedzanie. Jej największą pasją jest Norwegia, a marzeniem wyjazd na Lofoty.